Syriusz
obudził się o trzeciej nad razem i nie mógł dalej spać. Z nudów oglądnął mapę
Huncwotów, którą stworzyli w zeszłym roku.
W
pokoju dziewczyn zobaczył tylko trzy kropeczki. Zdumiony przeczytał Armanda Holf, Mary Snites i Dorcas Mckinn. A
gdzie podziała się Lily? Zanim znalazł ją na mapie minęło parę minut. Szła sama
korytarzem na trzecim piętrze. Podszedł do łóżka Jamesa.
-James
– wyszeptał.
James
otworzył na chwilę oczy.
-Co
Lily? Pomóc ci w eliksirach? – zapytał sennym głosem.
Syriusz
przewrócił oczami.
-Nie,
nie musisz. No i mam na imię Syriusz.
James
znowu zamknął oczy.
-Hej,
Lily chodzi sama po zamku. Nie chcesz zobaczyć co robi?
Podniósł
się do pozycji siedzącej.
-Co
ty gadasz, Łapo?
-Spójrz.
Oświetlił
różdżką mapę i wskazał Jamesowi miejsce, w którym była Lily.
-Co
ona tam robi? Przecież jest środek nocy…
-Dobre
pytanie – powiedział zniecierpliwiony Syriusz.
-Idziemy?
-No.
-Weź
pelerynę. Nie chcę kolejnego szlabanu.
Zeszli
na trzecie piętro chowając się pod peleryną niewidką i spojrzeli ponownie na
mapę.
-Jest
w klasie piętro niżej.
Stanęli
pod drzwiami i zawahali się. Co ona może tam robić? Zdjęli pelerynę.
James
nacisnął klamkę i wszedł do środka, po czym zapalił świece za pomocą zaklęcia.
-Eee…
Lily, co ty robisz?
Za
nim wszedł Syriusz. Zamrugał dwukrotnie zaskoczony tym co zobaczył. Lily
chodziła po klasie, zdejmując ze ścian obrazy po czym układała je na spory już
stosik leżący na biurku. Syriusz był pewien, że część z nich została zdjęta z
korytarza. Namalowane postacie protestowały głośno i przeklinały głośno tego,
kto ich obudził.
-Lily?
– powtórzył James podchodząc do niej i chwytając ją za ramie. – Ona… lunatykuje
– stwierdził zaskoczony.
Syriusz
wybuchnął śmiechem. Cała ta sytuacja wydawała mu się komiczna.
-Byłaby
zachwycona widząc ciebie po przebudzeniu się. – powiedział.
James
wydawał się być zdenerwowany.
-Słyszałem,
że lunatyków nie wolno budzić…
Lily
zdjęła jego dłonie ze swoich ramion i odsunęła się od niego. Z powrotem zajęła
się zdejmowaniem obrazów.
Syriusz
spojrzał na nią badawczo.
-Czy
nie powinna mieć zamkniętych oczu? Może to jakaś klątwa…
-Wątpię.
-Ej,
zobaczmy co będzie dalej robić – poprosił podekscytowany Syriusz.
James
wyszczerzył zęby. Syriusz przywykł już do zmienności nastrojów kolegi.
-Można
się jej zapytać – James obrócił się do Lily i zapytał – Co robisz?
-Układam obrazy – odpowiedziała wyraźnie.
-Układam obrazy – odpowiedziała wyraźnie.
-Po
co? – Syriusz włączył się do rozmowy.
-Nie
powinny wisieć na ścianie. Powinny spać.
-Więc
położysz je spać? – zapytał Syriusz.
Nie
odpowiedziała.
-A
co później będziesz robiła? – zapytał James.
-Kładła
je spać, przecież wiesz.
-Racja
James, to było oczywiste, powinieneś to wiedzieć – przyznał Syriusz.
Rogacz
nie słuchał go.
-Ej
mała, lubisz mnie?
Nie
odpowiedziała. James nieco się zawiódł.
-Och,
daj spokój! Mogłabyś mnie nie ignorować chociaż podczas snu! Lubisz Jamesa
Potter?- powtórzył.
-Nie,
nie lubię.
Syriusz
znowu się roześmiał. James zignorował go.
-Chodźmy
spać, jestem straaaasznie zmęczony – poprosił ziewając.
-A
co z nią – Syriusz wskazał na rozczochraną Lily, która zostawiła obrazy i
zaczęła pisać po tablicy słowo „Sypialnia”.
-Chyba
nie możemy jej tu zostawić.
-Chodź
z nami – powiedział Syriusz do Lily, ale ta była całkowicie pochłonięta swoim
zajęciem.
James
podszedł i złapał ją za ramię, jako że w jednej ręce trzymała kredę, a w
drugiej guzik, który podniosła przed chwilą z podłogi.
Syriusz
spojrzał na nich. Rozczochrane włosy Lily sterczały na wszystkie strony. Miała
na sobie koszulkę w rozmiarze L, spod której ledwo było widać krótkie spodenki.
Pomimo, że oczy miała szeroko otwarte jej spojrzenie było nieobecne. Śmiało
można by stwierdzić, że wygląda, jakby właśnie uciekła ze szpitala
psychiatrycznego. James, który trzymał ją za ramię miał podpuchnięte oczy,
które patrzyły na Syriusza zza lekko przechylonych okularów. Miał na sobie
dresy i białą, brudną bluzkę. On mógłby być drugim uciekinierem.
Ta
myśl tak rozśmieszyła Syriusza, że potrzebował prawie dwóch minut, aby opanować
śmiech. James nawet nie zapytał go, z czego się śmieje. Odszedł od Lily, że
wyjąć mapę z rąk Blacka i przejrzeć ją samemu. W pobliżu nie było żadnej osoby.
Droga do Gryffindoru była pusta.
Wrócił
do Lily i zaprowadził się pod portret Grubej Damy. Tu dopiero dogonił ich
Syriusz.
-Mówiła
coś ciekawego? – zapytał z nadzieją.
James
potrząsnął głową. Lily zaczęła chwiać się na piętach nucąc pod nosem piosenkę o
dziadku elfie. Gruba Dama głośno chrapnęła wydając dźwięk podobny do
chrumknięcia.
-Ach
te kobiety… - westchnął James
Gruba
Dama otworzyła oczy.
-Co
wy u licha wyprawiacie?
-Spacerujemy
przy blasku księżyca. – odpowiedział Syriusz.
-Co
wy sobie myślicie… - zaczęła
-Monsiuni sori – powiedział James.
-Nie
zamierzam was wpuścić! – krzyknęła oburzona
-To
twój obowiązek – odparł.
-Ty
mały, bezczelny… - Och, dobra wpuszczę was, ale tylko ze względu na nią –
wskazała na Lily – Nie zmuszę dziewczyny do spędzenia z wami tu całej nocy.
Przeszli
przez pokój wspólny. I udali się w stronę dormitoriów dziewczyn.
-Jak
ominiemy zaklęcie?
James
podniósł leżący przy wejściu dywan i za pomocą różdżki ułożył go na schodach.
-Czar
działa, tylko jak cię dotknie stopni bezpośrednio butem.
-Skąd
to wiesz? – zapytał zaskoczony Syriusz.
-Dorcas
mi mówiła.
Lily
stanęła pod schodami i nie chciała dalej iść.
-No
dajesz, idziemy do twojego pokoju Laluniu – powiedział cierpliwie Rogacz.
Ale
ona stała dalej bez ruchu.
-Zwiążmy
ją i zaciągnijmy siłą – zaproponował znudzony Syriusz.
-Obudzi
się! I to związana…
-Liluniu
kochana – zaczął Syriusz – zechciej pójść z nami na górę.
-Nie
pójdę.
-Dlaczego?
-One
są zmęczone.
James
zmarszczył czoło.
-Przyzwyczajaj
się – odparł Syriusz. – Jak już się ożenicie i zestarzejecie, a ona zachoruje
na Alzheimera, będzie podobnie.
-No
dobra, pójdę – odparła nagle Lily.
-Dziękujemy
– James zaczął wchodzić po schodkach trzymając ją za ramię.
-Które
to? - Zapytał Syriusz, kiedy dotarł na górę.
-Po
lewej, na końcu korytarze – odpowiedział Rogacz – Byliśmy tu kiedyś na imprezie
u Dorcas. Nie pamiętasz? Wypiłeś Ognistą Whisky i wszedłeś do jej kufra.
-Nie
pamiętam!
Otworzyli
cicho drzwi. Przechodzili od łóżka do łóżka szukając wolnego które należało do
Lily. W końcu popchnęli ją na jedyne wolne, a kiedy się położyła przykryli
kołdrą. Syriusz kierował się już do wyjścia, kiedy James zatrzymał go.
-Poczekaj…
nie mogę się powstrzymać – wyszeptał.
Wziął
leżący za szafce pisak i napisał na twarzy Dorcas ,,Śpiący hipogryf”, a pod
nosem namalował wąsy. Syriuszowi bardzo spodobał się ten pomysł. Zabrał z
kufrów dziewczyn malowidła i schował do kieszeni szlafroka.
-To
dla Glizdogona i Remusa – odpowiedział widząc pytające spojrzenie przyjaciela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz